Sylwester 2018/2019

Logowanie

Najnowsze

Nowe firmy

Reklama

W 70 rocznicę sanockiego września

  »  Aktualności /  W 70 rocznicę sanockiego września

Wtorek, 01 Września 2009

W 70 rocznicę sanockiego września

SANOK. W 1939 r. Sanok liczył ok. 16,5 tys. mieszkańców. Wśród nich najwięcej było Polaków (ok. 70%), na drugim miejscu plasowali się Żydzi, a na trzecim Rusini, wśród których część uznawała się za Ukraińców.

Położenie miasta pod względem strategicznym było stosunkowo bezpieczne. Miasto było oddalone od granic państw, które mogły być potencjalnymi agresorami – Niemiec i Związku Sowieckiego, jednak po ukonstytuowanie się na obszarze Słowacji autonomicznego słowackiego państwa i rządu, całkowicie zależnego od III Rzeszy, na czele którego stanął ks. Josef Tiso, zagrożenie od południa stało się bardzo realne.

Aby zabezpieczyć granice Polski od tej strony powołano do życia armię „Karpaty”. Niestety, stało się to zbyt późno, bo dopiero 11 lipca 1939 r. Armia ta była bardzo słabo uzbrojona, wyposażona, a i jej liczebność nie była wystarczająca.Tymczasem „nasz”, sanocki, 2. Pułk Strzelców Podhalańskich, należący do 22. Dywizji Piechoty Górskiej, wraz z nią skierowany został do armii „Kraków”.


30 sierpnia „podhalanie” zgromadzili się na sanockich Błoniach i po odprawionej uroczystej mszy świętej, przy dźwiękach pułkowej orkiestry, wrócili do koszar, skąd w ciągu następnych dwóch dni wyruszyli na wojnę.
W pierwszych dniach września wojna jeszcze do Sanoka nie dotarła, jednak zapanowała już wojenna atmosfera. Pod koniec sierpnia władze miejskie wezwały ludność cywilną do kopania rowów i schronów przeciwlotniczych. Rowy takie wykopano m.in. na ul. Kolejowej i obok przystanku PKP Sanok-Miasto. Na murach budynków pokazały się też afisze ogłaszające powszechną mobilizację, a wieczorem wygaszano oświetlenie uliczne.

3 września nad miastem pokazały się pierwsze niemieckie samoloty, wykonując przeważnie misje obserwacyjne i wywołując syreny alarmów przeciwlotniczych. Obrony przeciwlotniczej Sanok prawie nie posiadał (z wyjątkiem fabrycznego plutonu dział plot. 40 mm), a pojedyncze serie z karabinów maszynowych (stanowisko takiego karabinu znajdowało się m.in. obok fabryki Gumy) niewiele mogły zdziałać.

W mieście narastała coraz większa nerwowość, chociaż komunikaty radiowe były uspokajające i zapewniały o zaciętych walkach na całym froncie. W Sanoku panowało powszechne przekonanie, również wśród władz samorządowych, że Niemcy do Sanoka nie dojdą. Mimo tego wszystkie większe zakłady i instytucje czyniły przygotowania do ewakuacji na wschód, a burmistrz Maksymilian Słuszkiewicz (który postanowił nie opuszczać miasta) otrzymał nakaz zdemontowania urządzeń wodociągowych i elektrycznych oraz wywiezienia ich, aby nie dostały się w ręce okupanta.

Przez cały ten okres przez Sanok przeciągały resztki polskich oddziałów wojskowych i pojedynczy żołnierze – głodni, bez dowództwa i zrezygnowani. Widok ten powodował duże przygnębienie, bezradność, a niekiedy popłoch. 8 września otworzono również magazyny wojskowe zlokalizowane przy ulicach Szopena i Sobieskiego, z których pozwolono brać ludności cywilnej zgromadzoną w nich żywność i odzież, aby nie dostała się w ręce nieprzyjaciela.

Sanok we wrześniu 1939 r. był miastem prawie nie bronionym. Działania polskich żołnierzy na tym obszarze miały charakter opóźniający, mający na celu pozyskanie czasu na zorganizowanie linii obronnej na Sanie, którą miały przygotować oddane do dyspozycji 3. Brygady Górskiej, wchodzącej w skład armii „Karpaty”, bataliony marszowe, a wśród nich m.in. batalion z 6. Pułku Strzelców Podhalańskich z Sambora. Przybył on do Sanoka w nocy z 4/5 września 1939 r. i obsadził linię obronną na północny-wschód od Sanoka, wzdłuż Białej Góry i Olchowiec, zaś jeden oddział (prawdopodobnie pluton) zajął stanowiska ogniowe na Górze Parkowej, w okolicach kopca Mickiewicza i na jej zachodnim stoku.

Nieregularna strzelanina rozpoczęła się w mieście 9 września, a ostatnim akordem tej mizernej obrony było wysadzenie mostu drogowego na Sanie w Sanoku-Olchowcach przez wycofujących się ostatnich żołnierzy polskich. Niemcy zajęli Sanok w godzinach wieczornych 9 września. Ponieważ most na Sanie był zniszczony, niemieccy saperzy przystąpili do jego odbudowy.


10 września koło południa Niemcy przeszli San. Na szosie w Bykowcach niemiecki zmotoryzowany oddział rozpoznawczy został ostrzelany przez pluton cekaemów pod dcem ppor. rez. Mariana Zaremby ze wspomnianego batalionu marszowego 6. PSP. Jednak wobec przewagi niemieckiej nakazano odwrót. W jego trakcie ppor. Zaremba przejął jeden z karabinów maszynowych i osłaniał ogniem wycofujących się żołnierzy.

W trakcie walki został ranny i dostał się do niewoli, a po przesłuchaniu zastrzelony. Obok ppor. Zaremby poległo jeszcze jego pięciu żołnierzy. Potyczka pod Bykowcami była największym starciem zbrojnym w najbliższej okolicy Sanoka. W tym samym dniu Niemcy przebywający w Sanoku spalili dom należący do kpt. Bolesława Jusa z sanockiego 2. Pułku Strzelców Podhalańskich, stojący przy ul. Królewskiej. Powodem podpalenia miał być sprzeciw żony kpt. Jusa wobec żądań Niemców, chcących zająć dom na kwaterę.


Podczas gdy niemieckie jednostki uderzeniowe parły na wschód, Sanok – jako miasto na bezpośrednim zapleczu działań wojennych – pełen był niemieckich żołnierzy i sprzętu bojowego. Żołnierze niemieccy, świetnie wyekwipowani i odżywieni, stanowili kontrast w zestawieniu z polskimi żołnierzami, którzy parę dni temu przechodzili przez Sanok, cofając się na wschód – głodnymi, obdartymi, zniechęconymi. Ten kontrast powodował duże przygnębienie wśród mieszkańców. Większość reprezentacyjnych mieszkań w Sanoku zajęta została przez oficerów niemieckich na kwatery.


W tych pierwszych dniach okupacji, w nocy z 15/16 września (sobota), Niemcy spalili bożnice żydowskie stojące przy ul. Zamkowej i zakazali Żydom mieszkających w ich pobliżu wychodzić ze swoich domów. Nazajutrz rozkazano im sprzątać ulicę (szabat), aby ich jeszcze bardziej upokorzyć. Przez Sanok zaczęły też przeciągać w coraz większej ilości kolumny jeńców polskich prowadzonych ze wschodu na zachód.
Już w pierwszych dniach okupacji bardzo negatywną rolę zaczęli odgrywać niektórzy spośród miejscowych Ukraińców – ujawniając przy tym swoje antypolskie nastawienie i wrogość wobec Polaków, a przyjaźń i oddanie wobec Niemców.

Wyrazem tego było przywitanie wkraczających okupantów chlebem i solą przez przedstawicieli ukraińskiej inteligencji. Do Sanoka z okolicznych wsi poczęła napływać ludność ukraińska odświętnie ubrana i w radosnym nastroju, która dopuszczała się rabunków mienia Polaków i Żydów. W mieście odbywały się też pochody Ukraińców – pod niebiesko-żółtymi flagami i w takt śpiewanych pieśni. Za takie przywitanie Niemcy odwdzięczyli się, rozdzielając ważne stanowiska w mieście wśród miejscowych Ukraińców. Burmistrzem został mianowany dr Stefan Wańczycki – adwokat, a stanowiska w zarządzie miejskim objęli m.in.: Wasyl Bławacki,  Stefan Car i dr Włodzimierz Karanowicz.

W urzędach wprowadzono język ukraiński (ruski), a wszyscy urzędnicy miejscy, pod groźbą utraty pracy, otrzymali polecenie nauczenia się go. Ukraińcy gorliwie wyłapywali też polskich żołnierzy z rozbitych oddziałów i dostarczali do władz niemieckich. Złapani byli gromadzeni w Domu Żołnierza (obecnie Sanocki Dom Kultury) i opuszczonych koszarach 2. PSP przy ul. Mickiewicza, skąd zabierano ich do obozów jenieckich.


21 września został aresztowany w swoim mieszkaniu burmistrz Maksymiliana Słuszkiewicz. Było to spowodowane donosem, w którym zarzucano mu działalność na szkodę Niemiec. Obok burmistrza zatrzymano jeszcze m.in.: adwokata Jan Pietrzkiewicza i sędziego Zygmunta Kruszelnickiego. W mieście panowało wówczas powszechne przekonanie, a nawet pewność, że sprawcami tych aresztowań byli Ukraińcy, którzy uważali wówczas Sanok za swoją własność i postanowili oczyścić go z wpływowych Polaków.

26 września represje dotknęły Żydów. W myśl specjalnego zarządzenia kilkadziesiąt rodzin żydowskich miało się przenieść na drugi, wschodni brzeg Sanu. Następnego dnia od godzin rannych trwała ich przeprawa przez San, pod czujnym okiem niemieckich i ukraińskich strażników. Dzień był wtedy bardzo zimny, a przeprawa odbywała się niewielkimi łódkami przewoźników lub wpław. Od kilku dni obowiązywało też zarządzenie, na mocy którego Polakom nie wolno było komunikować się z Żydami, przyjmować od nich rzeczy na przechowanie ani w czymkolwiek pomagać, co jeszcze bardziej utrudniło tragiczne położenie Żydów.

 
Po 20 września Sanok ponownie zapełnił się niemieckimi oddziałami wojskowymi, które w pośpiechu wycofywały się na lewy – sanocki – brzeg Sanu, aby zrealizować postanowienia niemiecko-sowieckich ustaleń dotyczących przebiegu linii granicznej między sowiecką i niemiecką strefą okupacyjną.

W myśl tych ustaleń San miał stanowić granicę między tymi strefami. Fakt ten pogrzebał również nadzieje Ukraińców na powstanie niepodległej Ukrainy pod egidą III Rzeszy i spowodował wielkie przygnębienie wśród sanockich nacjonalistów ukraińskich. Wojska sowieckie na przedmieściach Sanoka leżących na prawym brzegu Sanu znalazły się wieczorem 30 września. Niemiecka okupacja Sanoka zakończyła się dopiero w pierwszych dniach sierpnia 1944 r.

Andrzej Romaniak

ZDJECIA:
1. Mieszkańcy Sanoka czytają obwieszczenie o powszechnej mobilizacji naklejone na murze obok Starostwa przy ul. Sienkiewicza.
2. Żołnierze niemieccy przechodzą przez most na Osławie w Zagórzu, wycofując się na linię demarkacyjną – na lewy brzeg Sanu.
3. Kolumna polskich jeńców wojennych w okolicach Gorlic.

Wszystkie fotografie pochodzą ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku.

Autor:   .


Dodaj swoją opinię

Dostęp do komentowania mają tylko zalogowani użytkownicy.

Powiadom znajomego

Pola oznaczone (*) są wymagane.
 
 
 
Kod weryfikacyjny

Wpisz cyfry, które widzisz na obrazku.

 
Dbamy o Twoją prywatność
Podane przez Ciebie powyższe adresy e-mail nie zostaną przesłane do Redakcji serwisu i nie będą udostępnione żadnym podmiotom lub osobom trzecim.

Opinie

Jeszcze nikt nie dodał swojego komentarza do tego artykułu.

¤ wyraź swoją opinie jako pierwszy ¤

Copyright 2003 - 2010 © Sanok24.pl

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)