Sylwester 2018/2019

Logowanie

Najnowsze

Nowe firmy

Reklama

PECTUS: Do Sanoka wrócimy na pewno, to jest nieuniknione!

  »  Aktualności /  PECTUS: Do Sanoka wrócimy na pewno, to jest nieuniknione!

Galeria zdjęć Poniedziałek, 04 Maja 2009

PECTUS: Do Sanoka wrócimy na pewno, to jest nieuniknione!

SANOK. Emocje związane z akcją „Ziemia Sanocka dla Szpitala” powoli opadają. Show jaki zespół PECTUS zgotował sanockiej publiczności, jednak na długo pozostanie w pamięci zgromadzonych. By na nowo rozniecić karnawałowy klimat pamiętnego niedzielnego wieczoru, warto poznać emocje głównych bohaterów przedstawienia, a dokładnie wokalisty – lidera zespołu PECTUS, Tomasza Szczepanika.

Z piosenkarzem rozmawialiśmy, po koncercie oraz po ponad godzinnym spotkaniu z fanami. Pomimo późnej pory, Tomasz Szczepanik był bardzo szczęśliwy z tego, że mógł zagrać dla sanockiej publiczności. Co więcej, zadeklarował, że zespół PECTUS do Sanoka na pewno jeszcze przyjedzie!

Wywiad z wokalistą zespołu PECTUS Tomaszem Szczepanikiem

koncertP.jpg (55.66 Kb)


- Jak oceniasz sanocką publiczność?
Jesteśmy po raz pierwszy w Sanoku, więc trudno mi powiedzieć czy zawsze macie tak liczną publiczność. Ogromna ilość ludzi i bardzo miłe przyjęcie pozytywnie nas zaskoczyło. Być może spowodowane było to tym, że Damian Kurasz pochodzi z tego miasta. To dla nas ważne, że mogliśmy zagrać w jego  rodzinnym mieście. Jak wspomniałem podczas występu, mama Damiana przyczyniła się do tego, że dziś odbył się koncert z naszym udziałem. I to jest podziękowanie także dla niej. Jeżeli wszyscy ludzie w Sanoku są tacy jak mama Damiana, to na pewno nie raz tutaj jeszcze wrócimy.

- Czyli gdyby nie mama Damiana, PECTUS nie odwiedziłby Sanoka?
Nie. Mama Damiana podjęła pewne działania i tylko przyczyniła się do tego, że tutaj przyjechaliśmy. Gramy z ogromnym zaangażowaniem i mam nadzieję, że to było widać. Kochamy muzykę i chyba o to chodzi, żeby robić to co się kocha  z pasją.

- Dla Sanoczan i mieszkańców okolic jest dziś ważny dzień. Zbieramy pieniądze na sanocki szpital. Jak zespół odbiera imprezę charytatywną, na której występuje?
Mogę powiedzieć tak: gra się tak samo podczas każdego koncertu, bez względu na to jaki charakter ma impreza. Mówiliśmy o zaangażowaniu i robieniu czegoś z pasją. Podczas każdego koncertu staramy się to potwierdzać. Nieważne czy gramy dla dziewczyny, która uległa wypadkowi, czy dla szpitala. Na każdym koncercie dajemy z siebie wszystko. 

- Jesteście młodym zespołem, który powstał niecałe 5 lat temu. Odnieśliście już jednak ogromny sukces. Jakich wskazówek udzieliłbyś młodym artystom? Czy istnieje jakaś magiczna "recepta na sukces"?
Recepty nie ma. Natomiast jest kilka czynników, które na samym początku trzeba wziąć pod uwagę. Zakładając zespół musimy mieć plan: jaki ten zespół ma być, co chcemy robić, jaką muzykę grać. Należy wykonać pracę u podstaw, tzw. "ciężką mrówczą pracę". Nic nie ma za darmo. Nikt nigdy nie przyjdzie do ciebie i powie ci - grasz na gitarze, więc  kupię ci gitarę, wzmacniacz, zaprowadzę cię na scenę i będziesz robił show. Ludzie, którzy oczekują od siebie, że efekty ich pracy przyjdą po tygodniu, po miesiącu czy po roku są w błędzie. Niezależnie od tego, czy zaczyna się w Rzeszowie, w Sanoku, w Gdańsku czy w Warszawie, każdy musi przejść ten okres mrówczej pracy. Pięć lat temu postawiliśmy na rozwój zawodowy. Zrobiliśmy wszystko żeby tak było, i jak na razie nam się to udaje.

- Czyli przed pięcioma laty, celem było osiągnięcie takiego sukcesu z którym mamy do czynienia?
Tak, ale nie stawialiśmy sobie takich celów, jak na przykład zdobycie Słowika Publiczności czy występ na festiwalu i zdobycie nagrody. Na pewnym etapie rozwoju trzeba sobie zrobić muzyczny biznes plan, trzeba wziąć pod uwagę swoje umiejętności i etap, na którym się znajduje. Jeżeli jakiś zespół dopiero zaczyna karierę, to musi się zastanowić czy chce grać swoje kompozycje, czy może covery (nowe aranżacje istniejącego utworu muzycznego). Musi być pewna hierarchia. Szczebelki popularności trzeba pokonywać konsekwentnie . U jednych to trwa rok lub dwa, u innych pięć a nawet dziesięć lat. Znam zespoły, które grają ponad 10 lat i nie mogą się przebić. Jestem przekonany, że ciężka praca - o której wspomniałem wcześniej - kiedyś przyniesie zadowalające efekty.

- Gracie sporo koncertów. Jakie macie plany na wakacje i czy wrócicie jeszcze do Sanoka?
Do Sanoka wrócimy na pewno, to jest nieuniknione. Nie wiem czy na koncert, ale na pewno do Damiana do ogródka na jakiegoś grilla (śmiech). Najbliższe plany są następujące. Wychodzi trzeci singiel pt. "Życie na dystans", który będzie nadal promował debiutancki krążek zespołu PECTUS. Następnie planujemy nakręcenie teledysku do tej piosenki. W tym roku zagramy na Festiwalu w Opolu, na którym wystąpimy właśnie z piosenką, "Życie na dystans". Z kolei w Sopocie zagramy jako laureaci z ubiegłego roku. Kolejna płyta być może ukaże się dopiero w lutym lub marcu przyszłego roku. Na zapoznanie się z pełnym programem naszych koncertów polecam naszą stronę internetową www.pectus.com.pl

Rozmawiała Aneta Jarosz i Mateusz Pniewski

 scena.jpg (69.87 Kb)

Autor:   .
Źródło:  Bieszczady24.pl


Dodaj swoją opinię

Dostęp do komentowania mają tylko zalogowani użytkownicy.

Powiadom znajomego

Pola oznaczone (*) są wymagane.
 
 
 
Kod weryfikacyjny

Wpisz cyfry, które widzisz na obrazku.

 
Dbamy o Twoją prywatność
Podane przez Ciebie powyższe adresy e-mail nie zostaną przesłane do Redakcji serwisu i nie będą udostępnione żadnym podmiotom lub osobom trzecim.

Opinie

Jeszcze nikt nie dodał swojego komentarza do tego artykułu.

¤ wyraź swoją opinie jako pierwszy ¤

Copyright 2003 - 2010 © Sanok24.pl

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)